
Pobyt w szpitalu dopiero co za mną, więc póki pamięć jeszcze świeża chciałabym podsumować Wam temat mojej wyprawki. Część rzeczy okazała się zbędna, niektórych zabrakło. Dodatkowo rodziłam w innym szpitalu niż planowałam przez całą ciążę. Postaram się krótko i rzeczowo opisać swoje uwagi na ten temat.
Do samego końca nie wiedziałam czy nasza córka obróci się główką w dół i czy będę rodzić naturalnie. Jak się okazało, była owinięta pępowiną, która trzymała ją w odwrotnej pozycji, więc cesarskie cięcie było nieuniknione. Torbę pakowałam jednak jak do porodu naturalnego więc spora część rzeczy z tzw. „torby porodowej” była mi zbędna:
- woda, przekąski
- pierwsze ubranko dla malucha, rożek, pielucha- w moim szpitalu nie było to konieczne, położne zabrały malucha, gdy ja byłam zszywana i na początek ubrały go w szpitalne rzeczy
- koszula porodowa- ze względu na przeprowadzone CC nie była mi potrzebna, podczas operacji byłam ubrana w szpitalną
Jeśli chodzi o pobyt na oddziale z dzieckiem, myślę, że wiele zależy od szpitala, ale i od Was.
- ubranka dla dziecka nie były wymagane w moim szpitalu, jednak ja korzystałam ze swoich (nie chciałam za każdym razem prosić pielęgniarek o czyste rzeczy dla małej, nikt poza mną jej nie przebierał więc nie było problemu)
- koszula do karmienia- wzięłabym więcej niż 3, na oddziale jest bardzo ciepło, dodatkowo ja bardzo się pociłam, w szpitalu leżałam 4 doby po CC, więc chętnie zmieniałabym koszulę częściej
- majtki siatkowe- polecam w domu przymierzyć jedną parę, czy rozmiar jest odpowiedni 🙂 moje były nieco za ciasne, przez co było mi w nich okropnie niewygodnie (na szczęście zabrałam kilka par bawełnianych, więc w końcu korzystałam tylko z nich)
- produkty higieniczne- dziś wzięłabym ich mniej, zużyłam ich bardzo niewiele, ale pewnie zależy to od rodzaju porodu i jest kwestią bardzo indywidualną, którą trudno przewidzieć
- pampersy i chusteczki nawilżane dla dziecka- tego zabrałabym więcej, w moim wypadku mąż musiał dowozić jedno i drugie, bo brakłoby mi na ostatni dzień
- maść z lanoliną i kompresy Multi-mam- moje wybawienie! koniecznie warto zabrać! mała na początku nie umiała prawidłowo chwycić piersi, więc bardzo mnie poraniła, obie te rzeczy uratowały mi życie
- laktator, butelka do karmienia- tego nie używałam, jeśli myślicie o zabraniu butelki czy laktatora, warto pomyśleć w czym będziecie je wyparzać
- cukier, herbata, kawa i przekąski- ratowały mi życie– większość potraw jest niedoprawiona, herbaty akurat u mnie nie dawali (na koniec okazało się, że trzeba było specjalnie o nią poprosić do posiłku ;)), a ostatni posiłek był ok 17:00
- butelka z filtrem- kolejny hit! dźwiganie ze sobą zgrzewek wody jest zupełnie bez sensu, a pragnienie po porodzie jest ogromne
- czajnik i przedłużacz- ja nie użyłam, niestety u mnie był zakaz.
Niezależnie od tego w jaki sposób będziecie rodzić, podzielenie rzeczy na dwie torby uważam za udany pomysł. Na sali pooperacyjnej, przy pionizacji, pielęgniarka wzięła bez problemu z mojej torby porodowej wszystkie rzeczy potrzebne, żeby mnie zabrać pod prysznic- koszulę, klapki, ręcznik, przybory toaletowe. Wszystko było w jednym miejscu i nie musiała otwierać wielkiej walizki i w niej szukać. Na mojej sali obserwowałam inne dziewczyny, które miały te rzeczy poukładane w kilku różnych miejscach i konieczne było otwieranie połowy bagaży, żeby wszystko skompletować.
To chyba wszystkie najważniejsze uwagi jakie przyszły mi do głowy 🙂 Trzymamy kciuki za wszystkie Mamy przed porodem, powodzenia!

